Klub Podróżnika "W 80 dni dookoła..."

Wyspy Japońskie od tropików Okinawy po Fuji - spotkanie z Marcinem Szymczakiem

  • Napisane przez 
Wczoraj spotkaliśmy się w Muzeum Historycznym w Legionowie na kolejnej odsłonie Klubu Podróżnika „W 80 dni dookoła…”. Tym razem tematem była Japonia.
 
Pod przewodnictwem Marcina Szymczaka nurkowaliśmy, by podziwiać tamtejsze rafy koralowe, wspinaliśmy się na wulkan Fudżi – świętą górę Japończyków, wędrowaliśmy przez niezwykłe Alpy Japońskie, tak bardzo inne od znanych nam pasm górskich. Podróżowaliśmy też superszybkimi japońskimi pociągami, pędzącymi z prędkością ponad 300 km/h, odwiedziliśmy Tokio i Osakę, restauracje, targ rybny, małe uliczki, parki i ukryte przed zgiełkiem świątynie.
 
W klimat przed pokazem wprowadziła nas zielona herbata przygotowana przez panią Monikę z Teastore.
 
Po japońskiej opowieści rozlosowaliśmy wśród uczestników naszego tradycyjnego klubowego konkursu nagrody, a w kuluarach jeszcze jakiś czas toczyły się rozmowy z gościem wieczoru.
 
Dziękujemy Muzeum Historycznemu za udostępnienie sali.
 


Japonia to cztery tysiące wysp rozrzuconych pomiędzy Pacyfikiem a wschodnim wybrzeżem Azji. Pierwsze skojarzenie to tętniące życiem metropolie, takie jak Tokio, Jokohama czy Osaka, superszybkie pociągi i zaawansowana technika. Ale dzisiejsza Japonia to także kryte strzechą chaty, pradawne świątynie, senne przedmieścia i ubrane w kimona gejsze. Spędziliśmy w nim wiele tygodni, schodząc z utartych szlaków. Dlatego pokaz ten przedstawia Kraj Kwitnącej Wiśni z perspektywy niedostępnej dla przeciętnego turysty. Niezwykłe bogactwo japońskiej przyrody – malownicze rafy koralowe, nieprzebyte ostępy lasów monsunowych, dziewicze szczyty górskie, a wszystko to przeplatające się z magnetyzująca kulturą tego kraju...
 
Ich przygoda podróżnicza zaczęła się już w czasach studenckich, kiedy zorganizowali wspólnie kilka trekkingowych wypraw w Andy, Ałtaj, Tien Szan, góry Elburs czy Alpy Japońskie, Himalaje i Pamir. Wtedy też zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Dotarli na „Dach Świata” i pod świętą górę Kailasz dość nietypowo, z Kaszgaru. Smakowali zieloną herbatę pod Fuji, a także przemierzali amazońską dżunglę. Gdy urodziła im się córka Iga, zaczęli podróżować we trójkę. Razem zwiedzili świat od Nowej Zelandii przez Japonię, Chiny, Oman, Armenię, Gruzję, Europę po Maroko. Od pięciu lat podróżują już we czwórkę – z synkiem Jasiem – i zdążyli już odwiedzić Sardynię, Iran, Gruzję, Emiraty Arabskie i Namibię. Na wyjazdach dużo fotografują co znalazło swój wyraz w trzech wydanych albumach po Japonii, Boliwii i Tybecie.